
Moje doświadczenie po ponad sześciu latach trzeźwości
Przez wiele lat wydawało mi się, że jeśli pojawi się głód alkoholowy, to wcześniej czy później i tak przegram. Byłem przekonany, że kiedy organizm zacznie domagać się alkoholu, nie będę miał nad tym żadnej kontroli. Dzisiaj wiem, że byłem w błędzie. Piszę to jako człowiek, który sam przeszedł przez uzależnienie i od ponad sześciu lat żyje w trzeźwości. Nie jestem osobą, która zna uzależnienie tylko z książek. Znam je z własnego życia – z bólu, wstydu, porażek, ale również z codziennej walki o lepsze jutro.
Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich nauczyłem się podczas zdrowienia, jest to, że głód alkoholowy przemija. To zdanie może wydawać się banalne, ale dla osoby uzależnionej ma ogromne znaczenie. Kiedy pojawia się silna chęć napicia się alkoholu albo zapalenia papierosa, człowiek ma wrażenie, że ten stan będzie trwał wiecznie. W rzeczywistości najczęściej najsilniejsza fala głodu utrzymuje się około 20–30 minut, a później zaczyna stopniowo słabnąć. Oczywiście każdy organizm jest inny, ale właśnie świadomość, że nie jest to stan permanentny, pomogła mi przetrwać wiele kryzysów.
To, że pojawił się głód alkoholowy, nie oznacza jeszcze nawrotu choroby. Nie oznacza również, że jesteś słaby. Uzależnienie jest chorobą, a głód alkoholowy jest jednym z jej objawów. Najważniejsze jest to, co zrobisz w tych kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach. To właśnie wtedy podejmujesz decyzję, czy pozostaniesz wierny swojej trzeźwości, czy pozwolisz chorobie ponownie przejąć kontrolę nad Twoim życiem.
Zauważyłem również pewną zależność. Głody zdecydowanie częściej pojawiały się wtedy, gdy zaczynałem zaniedbywać rzeczy, które pomagały mi utrzymywać trzeźwość. Kiedy przestawałem dbać o siebie, odkładałem rozmowy z ludźmi, unikałem wspólnoty albo myślałem, że już wszystko wiem o uzależnieniu, ryzyko nawrotu rosło. Szczególnie pierwszy rok lub dwa lata trzeźwości są okresem, w którym warto bardzo pilnować swoich fundamentów. Terapia, mityngi AA, kontakt z ludźmi trzeźwiejącymi, unikanie miejsc, gdzie pije się alkohol, dbanie o sen, odpoczynek i zdrowe nawyki – to wszystko nie jest dodatkiem. To są elementy, które pomagają utrzymać trzeźwość.
Przez lata wypracowałem kilka sposobów radzenia sobie z głodem alkoholowym. Nie twierdzę, że istnieje jedna metoda, która pomoże każdemu, ale wiem, że właśnie te rozwiązania wielokrotnie uratowały mnie przed powrotem do picia.
1. Nie zostawaj sam – zadzwoń do drugiego człowieka
To pierwszy krok, który wykonuję do dziś. Mimo że jestem trzeźwy od ponad sześciu lat, zdarzają się momenty słabości. Są one zdecydowanie rzadsze i słabsze niż kiedyś, ale nadal się pojawiają. W takich chwilach nie udaję bohatera. Nie próbuję walczyć sam ze sobą przez kilka godzin. Po prostu biorę telefon i dzwonię do osoby ze wspólnoty Anonimowych Alkoholików, przyjaciela albo przyjaciółki. Nie oczekuję, że ktoś rozwiąże za mnie problem. Wystarczy, że powiem jedno zdanie: „Mam głód alkoholowy.”
To może wydawać się dziwne, ale już samo wypowiedzenie tych słów przynosi ogromną ulgę. Kiedy problem zostaje nazwany, przestaje być tak przytłaczający. Rozmowa z drugim człowiekiem obniża napięcie i przypomina mi, że nie jestem sam. Uzależnienie bardzo lubi izolację. Im bardziej zamykamy się w sobie, tym większą siłę zyskują destrukcyjne myśli. Dlatego nauczyłem się, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości. To oznaka odpowiedzialności za własne życie.
2. Nie chodź głodny i dbaj o nawodnienie
Z biegiem czasu zrozumiałem, że wiele głodów alkoholowych nie wynikało wyłącznie z uzależnienia. Czasami byłem zwyczajnie zmęczony, odwodniony albo głodny. Organizm wysyłał sygnały, których nie potrafiłem właściwie odczytać. Dlatego dziś staram się regularnie jeść i nie dopuszczać do sytuacji, w której przez wiele godzin nic nie jem.
Drugą rzeczą jest odpowiednie nawodnienie. Kiedy pojawia się głód alkoholowy, piję dużo wody. Nie chodzi o żaden cudowny sposób, ale o prostą czynność, która pomaga organizmowi się uspokoić i odwraca uwagę od natrętnych myśli. Bardzo często po kilku szklankach wody i kilkunastu minutach okazuje się, że najgorszy moment już minął. To drobny nawyk, który może wydawać się błahy, ale w praktyce wielokrotnie mi pomógł.
3. Zawsze miej przy sobie listę zysków i strat
To metoda, którą polecam każdej osobie rozpoczynającej trzeźwe życie. Weź kartkę papieru i podziel ją na dwie części. Z jednej strony wypisz wszystkie korzyści z niepicia. Mogą wydawać się proste: lepszy sen, brak kaca, więcej pieniędzy, spokojniejsza głowa, lepsze relacje z rodziną, większa energia, możliwość normalnego funkcjonowania. Nawet jeśli na początku lista będzie krótka, z czasem będzie się wydłużać.
Po drugiej stronie wypisz wszystko, co dawało Ci picie. A właściwie – wszystko, co Ci odbierało. Problemy zdrowotne, konflikty z bliskimi, utrata pieniędzy, poczucie wstydu, ryzyko utraty pracy, samotność czy utrata zaufania. Noś tę kartkę w portfelu. W chwili głodu mózg przypomina tylko te krótkie momenty pozornej ulgi po alkoholu. Nie przypomina kaca, wyrzutów sumienia ani konsekwencji. Taka lista pozwala wrócić do rzeczywistości i przypomnieć sobie, dlaczego podjąłeś decyzję o trzeźwości.
4. Zastosuj metodę HALT – zatrzymaj się i sprawdź, czego naprawdę potrzebujesz
Jedną z metod, które poznałem podczas trzeźwienia, jest zasada HALT. Na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo prosta, ale w praktyce potrafi uchronić przed wieloma błędnymi decyzjami. Kiedy pojawia się głód alkoholowy, warto zatrzymać się dosłownie na chwilę i zadać sobie cztery pytania.
Czy jestem głodny? Czy jestem zły lub zdenerwowany? Czy czuję się samotny? A może jestem po prostu zmęczony?
Bardzo często okazuje się, że problem wcale nie polega na tym, że organizm potrzebuje alkoholu. Potrzebuje odpoczynku, rozmowy, jedzenia albo chwili spokoju. Mózg osoby uzależnionej przez lata nauczył się, że każdą trudną emocję można zagłuszyć alkoholem. Dopiero podczas trzeźwienia uczymy się rozpoznawać własne potrzeby i reagować na nie w zdrowy sposób. Czasami wystarczy zjeść ciepły posiłek, przespać się godzinę albo porozmawiać z kimś bliskim, aby głód zaczął słabnąć.
5. Nie myśl o całym życiu – skup się na najbliższych piętnastu minutach
Na początku swojej trzeźwości popełniałem jeden podstawowy błąd. Ciągle myślałem o tym, że już nigdy w życiu nie będę mógł się napić. Taka perspektywa była dla mnie przytłaczająca i wywoływała ogromny lęk. Dopiero z czasem zrozumiałem, że nie muszę wygrywać z uzależnieniem przez całe życie jednego dnia.
Kiedy pojawia się głód, mówię sobie tylko jedno: „Nie napiję się przez najbliższe piętnaście minut.” To znacznie łatwiejsze do wykonania niż obiecywanie sobie abstynencji do końca życia. Gdy mija piętnaście minut, wyznaczam sobie kolejne piętnaście. Najczęściej po pół godzinie zauważam, że najgorszy moment już minął, a ja odzyskałem kontrolę nad swoimi emocjami.
Ta metoda nauczyła mnie żyć dniem dzisiejszym. Nie wybiegam myślami w przyszłość. Skupiam się na tym, co mogę zrobić teraz, bo to właśnie teraźniejszość decyduje o mojej trzeźwości.
6. Zajmij głowę i ciało czymś wartościowym
Bezczynność jest jednym z największych sprzymierzeńców uzależnienia. Kiedy siedzimy sami i przez kilkadziesiąt minut analizujemy swoje myśli, głód często staje się coraz silniejszy. Dlatego nauczyłem się, że w takich chwilach trzeba po prostu zacząć działać.
Czasami sprzątam mieszkanie. Innym razem wychodzę na spacer, czytam książkę, zapisuję swoje myśli albo zajmuję się czymś, co wymaga skupienia. Nie chodzi o to, aby uciekać od problemów, ale aby nie pozwolić głodowi przejąć całej uwagi. Mózg nie potrafi jednocześnie w pełni koncentrować się na dwóch wymagających zadaniach. Jeśli zaangażujesz się w coś konstruktywnego, myśli o alkoholu zaczną stopniowo słabnąć.
Z biegiem czasu zauważyłem również, że warto rozwijać nowe pasje. To one wypełniają pustkę, którą wcześniej zajmował alkohol lub papierosy. Trzeźwość nie polega tylko na odstawieniu używek. Polega również na budowaniu nowego życia.
7. Ruch pomaga bardziej, niż myślisz
Jeszcze kilka lat temu nie wierzyłem, że zwykły spacer może poprawić samopoczucie. Dziś wiem, że aktywność fizyczna jest jednym z najlepszych sposobów na obniżenie napięcia. Nie trzeba od razu przebiegać maratonu ani spędzać dwóch godzin na siłowni. Wystarczy wyjść z domu, przejść się szybkim krokiem, pojeździć na rowerze albo wykonać kilka prostych ćwiczeń.
Podczas ruchu organizm produkuje endorfiny, czyli naturalne substancje poprawiające nastrój. Dzięki nim stres staje się mniejszy, a głód alkoholowy często wyraźnie słabnie. Dodatkowo aktywność fizyczna poprawia jakość snu, zwiększa pewność siebie i pomaga odbudować organizm po latach uzależnienia.
8. Unikaj miejsc i sytuacji, które mogą wywołać głód
Jednym z największych błędów, jakie popełniają osoby na początku trzeźwości, jest przecenianie swojej odporności. Sam również przez to przechodziłem. Wydawało mi się, że mogę spokojnie pojechać na imprezę, wejść do baru czy spotkać się z ludźmi, którzy piją, i nic się nie stanie. Dzisiaj wiem, że była to niepotrzebna gra z własnym uzależnieniem.
Jeżeli zależy Ci na trzeźwości, nie musisz nikomu niczego udowadniać. Masz prawo odmówić udziału w imprezie, wyjść wcześniej ze spotkania albo zrezygnować z miejsc, które kojarzą Ci się z piciem. To nie jest ucieczka. To świadome dbanie o siebie i swoje zdrowie. Z czasem Twoja odporność będzie rosła, ale na początku warto maksymalnie ograniczyć sytuacje, które mogą wywołać niepotrzebny kryzys.
Na zakończenie – od człowieka, który sam przeszedł tę drogę
Jeżeli czytasz ten artykuł i właśnie walczysz z głodem alkoholowym albo nikotynowym, chcę Ci powiedzieć jedną rzecz. Nie poddawaj się. Wiem, że czasami wydaje się, że jedno piwo albo jeden papieros niczego nie zmienią. Ja też kiedyś tak myślałem. Prawda jest jednak taka, że uzależnienie bardzo rzadko kończy się na jednym razie. Zwykle zaczyna się od jednego kieliszka, jednego piwa albo jednego papierosa, a później bardzo łatwo wrócić do dawnych schematów.
Dzisiaj, patrząc na swoje życie z perspektywy ponad sześciu lat trzeźwości, mogę powiedzieć, że była to najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjąłem. Nie dlatego, że moje życie stało się idealne. Nadal mam problemy, gorsze dni i chwile zwątpienia. Różnica polega na tym, że dziś potrafię sobie z nimi radzić bez alkoholu. Nie uciekam od emocji. Uczę się je przeżywać i rozwiązywać problemy na trzeźwo.
Jeżeli jesteś na początku tej drogi, pamiętaj, że nie musisz być perfekcyjny. Wystarczy, że nie napijesz się dzisiaj. Jutro podejmiesz dokładnie tę samą decyzję. Właśnie tak buduje się trzeźwość – dzień po dniu, małymi krokami, które z czasem zamieniają się w lata wolności.
Trzymam za Ciebie kciuki. Jeżeli mnie udało się wyjść z uzależnienia, to wierzę, że Tobie również się uda. Nigdy nie trać nadziei, bo nawet najdłuższa droga zaczyna się od jednego kroku, a ten pierwszy krok możesz zrobić właśnie dzisiaj.
Potrzebujesz większego wsparcia?
Jeżeli ten artykuł był dla Ciebie pomocny, to przygotowałem coś znacznie bardziej praktycznego.
W moim e-booku „Nowe Życie Bez Fajek” znajdziesz nie tylko historię mojej przemiany, ale przede wszystkim konkretne narzędzia, które pomagają przetrwać najtrudniejsze chwile podczas wychodzenia z uzależnienia. Opisuję w nim sprawdzone sposoby radzenia sobie z kryzysami, nawrotami myśli o papierosach i alkoholu, trudnymi emocjami oraz momentami zwątpienia. To wiedza oparta zarówno na moim własnym doświadczeniu, jak i na rozwiązaniach, które przez lata pomogły wielu osobom utrzymać abstynencję.
To nie jest książka pełna pustej motywacji. To praktyczny przewodnik, do którego możesz wrócić wtedy, gdy dopadnie Cię kryzys i będziesz potrzebował konkretnego wsparcia. Sam wiem, jak wygląda walka z uzależnieniem i jak ważne jest, aby w trudnym momencie mieć pod ręką narzędzie, które przypomni Ci, dlaczego warto wytrwać.
Jeżeli naprawdę chcesz odzyskać kontrolę nad swoim życiem i zwiększyć swoje szanse na trwałe wyjście z uzależnienia, zapraszam Cię do przeczytania e-booka „Nowe Życie Bez Fajek”. Mam nadzieję, że będzie dla Ciebie takim samym wsparciem, jakim dla mnie były doświadczenia ludzi, którzy pomogli mi uwierzyć, że życie bez nałogu jest możliwe.

