Przed terapią: Moje przekonania i lęki

Zanim poszedłem na terapię – kogo myślałem, że tam spotkam

Zanim pierwszy raz pojechałem na terapię, byłem przekonany, że trafię do miejsca pełnego „dziwnych ludzi”. W mojej głowie terapia uzależnień wyglądała jak zbiorowisko meneli spod dworca, narkomanów z igłą w ręku, ludzi z marginesu, z którymi ja przecież „nie mam nic wspólnego”. Myślałem, że ja sobie jeszcze poradzę sam, że moje picie to nie jest „aż tak duży problem”, że inni mają gorzej.

Dziś wiem, że to był lęk przed prawdą o sobie. Bałem się spotkania z tym, dlaczego piję. Bałem się, że ktoś mi zabierze ostatnią rzecz, którą znałem i która – w mojej głowie – dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Alkohol i papierosy były wtedy wszystkim, co potrafiłem. Nic innego nie znałem. Nic innego nie umiałem.

Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że uzależnienie nie ma nic wspólnego ze słabą wolą. Że to nie chodzi o ilość wypijanego alkoholu, tylko o emocje, których nikt mnie nie nauczył przeżywać. O wstyd, strach, poczucie gorszości, brak miłości, brak akceptacji. O to, że przez całe życie byłem sam ze sobą i kompletnie nie wiedziałem, co z tym zrobić. Więcej o tym napisałem w tym artykule https://nowezyciebezfajek.pl/samotnosc-w-uzaleznieniu-dlaczego-pijac-jestes-najbardziej-sam/

Iluzja „fajnego życia” i ucieczka od siebie = zbliża się czas terapii

Przez lata wmawiałem sobie, że moje życie jest w porządku. Że jest zabawa, imprezy, znajomi, kobiety, śmiech. Że tak właśnie wygląda dorosłość. Dziś wiem, że to była iluzja. To byli koledzy od alkoholu ,od wódki od okazjonalnych narkotyków. Przypadkowe relacje, przypadkowy seks, rozmowy o niczym.

Prawda była taka, że uciekałem od siebie. Piłem, żeby nie czuć żeby nie myśleć żeby nie spotkać się sam ze sobą na trzeźwo. I długo wierzyłem, że tak już musi być. Że tak wygląda życie.

Pierwszy raz naprawdę dotarło do mnie, że nie daję sobie rady, kiedy spałem na klatkach schodowych, bo nie miałem gdzie iść. Zgubione klucze , zgubione dokumenty ,zero pieniędzy ,zero planu ,zero godności. Wtedy po raz pierwszy poczułem, że to, co robię, prowadzi mnie dokładnie donikąd.

Zdrowotne dno i brutalna diagnoza

Pamiętam moment, kiedy trafiłem na SOR z zapaleniem trzustki. Lekarz spojrzał na wyniki i powiedział coś, co siedzi we mnie do dziś:
„Ma pan 24 lata, a gorsze wyniki niż pacjent, który był tu przed chwilą. On ma 70. Długo pan tak nie pożyje”.

Problemy z wątrobą, trzustką ,detoksy ,oddziały psychiatryczne. System odstawienny, który był piekłem. To już nie było „picie dla zabawy”. To była walka o przetrwanie. Picie, żeby nie umrzeć ze strachu, bólu i paniki. Dopiero wtedy dotarło do Mnie ,że ciało zaczeło mówić prawdę ,przed którą ja uciekałem latami. Organizm nie negocjuje ,nie daje kolejnych „szans od jutra” on po prostu w pewnym momencie mówi: dość. Było brutalnie, głośno i bezlitośnie.

Pierwsza terapia i zderzenie z samym sobą

Pierwsza terapia była w 2018 roku. Przyszedłem tam z całym bagażem ciężkiego dzieciństwa: brakiem miłości, brakiem wsparcia, wstydu, poczucia bycia gorszym. Ledwo wszedłem w dorosłość, a już byłem potężnie uzależniony. Z obsesją picia, która rządziła każdą moją myślą.

Na początku nie rozumiałem tego, co mówili terapeuci. Kiedy po wysłuchaniu mojej historii powiedzieli, że terapia będzie dla mnie procesem na całe życie, poczułem bunt. Złość. Lęk. Wstyd. Jak to? Przecież chciałem „naprawić się” i wrócić do normalnego życia.

Dopiero później zrozumiałem, że to nie była kara. To była szansa. Alkohol nie był dla Mnie dodatkiem do życia alkohol był całym życiem. Miałem obsesje picia . Na początku kompletnie nie rozumiałem tego , co mówią terapeuci. Dopiero z czasem zaczęło do Mnie docierać , że terapia w ośrodku zamkniętym to jedyna droga dla Mnie. Nie mam już nikogo do kogo mogę się zwrócić , nie mam już nikogo kto może mi pomoc. Albo leczenie albo śmierć nie było już innej drogi, 14 detoksów, 7 razy w szpitalu psychiatrycznym , zapalenie trzustki,,, wiedziałem ,że nie długo umrę jak nic nie zmienię.

Terapia to nie skrót drogi

Wiele osób myśli, że terapia to szybkie rozwiązanie ,że pojedziesz, posiedzisz, ktoś Ci coś powie i wrócisz „naprawiony”. To nieprawda. Terapia to grzebanie się w sobie. W traumach w emocjach , w rzeczach, od których uciekałeś całe życie.

Ale to grzebanie ma sens. Bo po raz pierwszy zobaczyłem, że mogę żyć inaczej. Że moje życie nie musi kręcić się wokół alkoholu. Że mogę mieć prawdziwe relacje, pasje, radość, muzykę, śmiech – na trzeźwo. Że mogę doświadczać życia, a nie tylko od niego uciekać. Terapia jest czymś co pomogła Mi odzyskać szacunek do siebie samego , zrozumieć dlaczego ja tak naprawdę jestem uzależniony ,dlaczego Ja żyłem jak żyłem i poprzez program terapeutyczny który przeszedłem i drogę którą Mi pokazano dzisiaj o wielu lat żyje godnie i na swoich zasadach. Łatwo nie jest i nie będzie ale było warto bo dzisiaj prawdziwie doświadczam życia i swojej codzienności.

Trzeźwienie zaczyna się po wyjściu z ośrodka

Ktoś kiedyś powiedział mi coś, co okazało się absolutną prawdą:
„Twoja trzeźwość będzie wyglądała tak, jak Twoja terapia”.

Dopiero po wyjściu z ośrodka terapia tak naprawdę się zaczyna. To wtedy zaczynasz żyć. To wtedy pojawiają się emocje, lęki, pokusy, samotność. Dlatego po wyjściu przez pierwsze 90 dni byłem na 90 meetingach dzień po dniu. Bez wymówek bez dyskusji.

Meetingi, grupy wsparcia, rozmowy, służby – to wszystko ratuje życie. Zdrowe relacje nie biorą się znikąd. Trzeba je budować świadomie.

Bycie w terapii „dla kogoś” a bycie w terapii „dla siebie”

Jest ogromna różnica między leczeniem się dla kogoś a leczeniem się dla siebie. Jeśli robisz to dla partnerki, rodziny, pracy – możesz wytrzymać chwilę. Ale pękniesz zawsze. Prawdziwa trzeźwość i nowe życie zaczyna się wtedy kiedy robisz to dla siebie prosto z serca.

Zmiana zaczyna się wtedy, kiedy naprawdę chcesz żyć. Kiedy robisz to dla siebie. Z serca. Bez negocjacji.

Jak dbam o trzeźwość dziś

Dziś moje dbanie o trzeźwość to konkret, nie hasła. To terapia indywidualna i grupowa. Warsztaty terapeutyczne rozmowy z trzeźwymi ludźmi. Meetingi – także online. Stawianie granic. Jeśli ktoś mnie namawia na alkohol, mówię krótko: nie piję. Nie tłumaczę się. Nie negocjuję.

Rozwijanie swoich pasji , próbowanie nowych rzeczy a przede wszystkim doświadczanie tego bez papierosa i bez alkoholu.

Skupiam się na tu i teraz. Dziś nie piję ,jutro zobaczymy. Pokora uratowała mi życie. Nie myślę co będzie w przyszłości ponieważ Mi bujanie w obłokach nie pomaga. Skupiam się na tym nad czym mam kontrolę czyli nad najbliższymi 24 godzinami i aby je przeżyć najlepiej jak potrafię a przede wszystkim aby przeżyć je na trzeźwo.

Dlaczego powstał ten blog, e-book i konsultacje

Nie piszę tego z książek. Piszę to z własnych blizn. Każdy artykuł, każdy post, każde słowo jest oparte na doświadczeniu. Dlatego ludzie mi ufają. Dlatego moje treści mają setki tysięcy wyświetleń miesięcznie. Dlatego piszą do mnie osoby uzależnione i ich bliscy.

E-book powstał, bo sam latami szukałem takich treści i ich nie było. To konkretne narzędzia, realne historie, mini-wyzwanie na 7 dni, sposoby radzenia sobie z głodami i emocjami. Bez cudów. Bez obietnic.

Konsultacje są dla tych, którzy chcą rozmowy bez oceniania. Bez presji. Z kimś, kto naprawdę to przeszedł. E-booka napisałem ponieważ dzisiaj chcę się podzielić z Wami wszystkimi moją drogą i moim doświadczeniem. Tam nie znajdziesz internetowego bełkotu i książkowych porad. Znajdziesz tam prawdzią drogę byłem palacza który juz nie pali 7 lat i próbował setki sposobów na rzucanie palenia aż w końcu Mi sie udało. Jest tam także o tym jak radzić sobie z głodami, kryzysami a także jest wsparcie na początku drogi bez papierosa i alkoholu.

Na koniec – jeśli jesteś w tym miejscu

Jeśli czytasz ten tekst i czujesz, że coś w Tobie drgnęło – to nie jest przypadek. Zmiana jest możliwa. Ja jestem tego dowodem. Nie piję 6 lat. Nie palę 7. Mam syna, pracę, pasje, relacje. Mam trudności, ale radzę sobie z nimi na trzeźwo.

Jeśli chcesz – zajrzyj do sklepu, przeczytaj opinie, to są opinie klientów którzy kupili e-book gdzie dzielę się doświadczeniem i pokazuje swoje życie i swoją drogę, zobacz e-booka. Jeśli potrzebujesz rozmowy – skorzystaj z konsultacji. A jeśli na razie chcesz tylko czytać – zostań tutaj.

Najważniejsze, żebyś nie był z tym sam.

Chcesz rzucić palenie?
Zachęcam Cię do sięgnięcia po mój ebook, oczywiście bez presji:
„Wyrwij się z nałogu. Oddychaj. Żyj.”

👉 Kup teraz

Jeśli chciałbyś odbyć ze mną konsultację, napisz na maila:

👉 kontakt@nowezyciebezfajek.pl