Sześć lat bez alkoholu. Prawda o drodze, o której mało kto mówi

Jedna decyzja to za mało

Wiele osób wierzy, że trzeźwość zaczyna się od jednego zdania: „od jutra nie piję”. Chciałbym, żeby to była prawda. Naprawdę. Ale z mojego doświadczenia – i z doświadczenia setek osób, które spotkałem na swojej drodze – mogę powiedzieć jedno: jedna decyzja nie wystarczy. Sama chęć przestania pić, choć bardzo ważna, często nie ma wystarczającej mocy, żeby utrzymać człowieka w trzeźwości.

Jest ogromna różnica między chęcią a gotowością. Ja przez długi czas bardzo chciałem przestać pić, ale nie byłem gotowy, żeby uznać, że jestem osobą uzależnioną. A bez tej akceptacji nie ma leczenia. Bez przyznania się przed samym sobą, że potrzebuję pomocy, wszystko pozostaje tylko próbą kontroli.

Najbardziej przerażającym momentem mojego picia były próby „samodzielnego” odstawienia alkoholu. Przestawałem pić na dzień, dwa i wtedy zaczynał się system odstawienny. To nie jest zwykłe złe samopoczucie. To był koszmar. Zimne poty, potężne bicie serca, wewnętrzny strach, paranoje, poczucie, że zaraz wydarzy się coś strasznego 😔. Organizm krzyczał. Głowa wariowała. Emocje były nie do uniesienia.

I wtedy robiłem to, co robi wielu uzależnionych – zapijałem. Nie dla przyjemności. Nie dla zabawy. Piłem, żeby to się skończyło. Żeby nie czuć. Żeby przestać się bać. Do tego paliłem na umór – paczka, dwie dziennie były normą 🚬. Alkohol i papierosy były jedynym sposobem regulowania emocji, z którymi kompletnie sobie nie radziłem.

Chęć to nie gotowość

W latach 2018 i 2019 jeździłem na terapie. Byłem w ośrodkach. Słuchałem terapeutów. Każdy mówił mi, że mam problem. A ja… nie wierzyłem. W środku wciąż miałem przekonanie, że „nie jest ze mną aż tak źle”, że „jeszcze jakoś to kontroluję”, że „inni mają gorzej”. Jechałem na terapię dla kogoś – dla partnerki, dla rodziny, dla świętego spokoju. Nie dla siebie.

Była frustracja, był bunt, był opór 😤. Bywało, że byłem wyrzucany z domu – czy to przez partnerkę, czy przez rodzinę. Każda terapia kończyła się podobnie: wychodziłem, próbowałem „żyć normalnie” i wracałem do picia. Bycie w terapii to nie to samo, co trzeźwienie. To odkryłem dopiero dużo później.

Całe życie zmagałem się z bardzo niską samooceną. Brakowało mi wiary w siebie. Brakowało mi poczucia, że ktoś naprawdę we mnie wierzy. A bez tego bardzo trudno było mi uwierzyć samemu w siebie. Jeździłem z terapii na terapię, ale tak naprawdę nie dotykałem sedna. Nie wracałem do swojego dzieciństwa, do traum, do bólu, który nosiłem w sobie latami.

Dno nie zawsze wygląda tak, jak w filmach

Przełom przyszedł w 2020 roku. Wtedy pojechałem do ośrodka zamkniętego w Piecewie. Zanim tam trafiłem, byłem w ciągu trwającym 5,5 miesiąca. Dwa razy trafiłem do szpitala z zapaleniem trzustki. Mój organizm był na granicy wytrzymałości. Najpierw był detoks – dwa tygodnie odtruwania, bo inaczej nie dało się nawet rozpocząć terapii.

Byłem już wcześniej na detoksach. Byłem w pasach. Leżałem „na piątym łóżku”. Znałem ten świat. I wtedy po raz pierwszy bardzo jasno pomyślałem jedno: ja nie chcę umierać. Chcę żyć. Nie chcę więcej tego piekła. To nie była emocjonalna deklaracja. To było coś głębszego. Egzystencjalnego.

Zdrowy egoizm, który ratuje życie

Na tej terapii wydarzyło się coś bardzo ważnego. Terapeuci we mnie uwierzyli. Rodzina zaczęła widzieć zmianę. Ale przede wszystkim ja sam przyznałem przed sobą, że chcę się leczyć. Że stawiam na siebie. Nie w egoistycznym, krzywdzącym sensie, ale w zdrowym egoizmie. Takim, który mówi: „jeśli ja nie zadbam o siebie, nikt tego za mnie nie zrobi”.

Skupiłem się na sobie i na swoim życiu. Na tym, żeby przeżyć. Żeby nie wracać już do detoksów, pasów, szpitalnych sal. Żeby nie budzić się w strachu. Żeby nie pić tylko po to, żeby przetrwać dzień.

Musiałem przyznać się do swoich błędów, porażek, słabości. Wrócić do trudnego dzieciństwa. Do traum. Do emocji, które latami były zalewane alkoholem. To była najtrudniejsza praca w moim życiu 🧠. Ale po raz pierwszy była prawdziwa.

Trzeźwość to nie euforia. To spokój

Dziś, po prawie sześciu latach bez alkoholu, wiem jedno: sukcesem trzeźwości jest każdy dzień. Nie wielkie hasła. Nie rocznice. Każdy zwykły dzień, który kończy się spokojnym snem. Zasypiam i wiem, co robiłem dzień wcześniej. Rano wstaję bez lęku. Bez wstydu. Bez sprawdzania telefonu, czy komuś czegoś nie napisałem w emocjach.

Nie mam awantur. Nie mam długów. Alkohol nie rządzi moim życiem. Brak alkoholu to mój fundament, na którym mogę budować wszystko inne. Rozwijam bloga. Rozwijam swoje projekty. Jestem ojcem. Jestem synem. Mam przyjaciół – prawdziwych, nie od kieliszka 🤍.

Mam problemy. Mam wyzwania. Mam trudne dni. Ale dziś to już nie są problemy nie do przejścia. To są trudności, z którymi jako trzeźwa osoba potrafię sobie poradzić. Mam zaufanie do siebie. Wiem, że dam radę.

Czytam książki. Rozwijam się. Pomagam innym. Nie patrzę na to przez pryzmat biznesu. Nie chcę na tym „zarabiać kosztem czyjegoś bólu”. Chcę po prostu być dla innych, bo wiem, jak to jest być samemu w uzależnieniu.

Jestem w procesie i będę w nim zawsze

Nie uważam się za „wyleczonego”. Uważam się za osobę w procesie. I będę w nim do końca życia. Każdego dnia buduję swoje fundamenty pod trzeźwe życie: mityngi, rozmowy z innymi uzależnionymi, rozwój pasji, dzielenie się doświadczeniem, pomoc innym.

Jeśli jesteś teraz w miejscu, w którym ja kiedyś byłem – po nawrocie, po nieudanej terapii, w zwątpieniu – chcę, żebyś wiedział jedno: to nie musi być koniec ✋. Nawroty nie przekreślają trzeźwości. Jedna terapia nie zawsze wystarcza. Gotowość czasem przychodzi później. Ale może przyjść.

W kolejnym materiale opowiem o tym, jak wygląda trzeźwość po terapii. O czym nikt nie mówi. O codzienności, samotności, relacjach i budowaniu nowego życia.

———————————————————————————————————————————————————————————-
Chcesz rzucić palenie?
Zachęcam Cię do sięgnięcia po mój ebook, oczywiście bez presji:
„Wyrwij się z nałogu. Oddychaj. Żyj.”
Kup teraz

Jeśli chciałbyś odbyć ze mną konsultację, napisz na maila:
📧 kontakt@nowezyciebezfajek.pl

Nie zapomnij też dołączyć do mojego newslettera, aby być na bieżąco z nowościami na blogu:
Zapisz się tutaj