Trzeźwość a samotność: Droga do nowego życia

Samotność w uzależnieniu to temat, o którym rzadko mówi się wprost. Z boku wygląda to zupełnie inaczej. Alkohol kojarzy się z imprezami, śmiechem, ludźmi, spotkaniami, „dobrą zabawą”. Wielu osobom wydaje się, że ktoś, kto pije, nie może być samotny, bo przecież zawsze jest wśród innych. A prawda jest dokładnie odwrotna. Nigdy w życiu nie byłem tak samotny, jak wtedy, gdy piłem. I nie mówię tu o samotności fizycznej, tylko o tej najgorszej – emocjonalnej, przeszywającej, takiej, której nie da się zagadać ani zakrzyczeć.

Piszę ten artykuł jako człowiek, który był w aktywnym uzależnieniu, który stracił wszystko i który zna samotność nie z teorii, ale z życia. Piszę też po to, żeby ktoś, kto dziś pije w ciszy, wstydzie i poczuciu bycia nikim, mógł zobaczyć, że to, co przeżywa, ma swoją nazwę i swoje przyczyny. I że nie jest to słaba wola, tylko mechanizm, który można zrozumieć i przerwać.

Samotność zaczyna się dużo wcześniej niż alkohol

Zanim pojawił się alkohol, była samotność. Było poczucie bycia innym, niepasującym do świata. Już jako młody człowiek czułem, że nie radzę sobie z „normalnym życiem”. Szara codzienność, praca bez perspektyw, powtarzalność dni – to wszystko było dla mnie przytłaczające. Nie potrafiłem odnaleźć w tym sensu, nie potrafiłem odnaleźć siebie. Dziś wiem, że to nie było lenistwo ani brak ambicji, tylko brak narzędzi do radzenia sobie z emocjami.

Nie miałem w sobie spokoju, stabilności, poczucia bezpieczeństwa. Emocjonalnie byłem rozbity, zagubiony, pełen napięcia. Nie wiedziałem, jak żyć z tym, co czuję, więc szukałem czegoś, co mnie od tego odetnie. Alkohol bardzo szybko okazał się „rozwiązaniem”. Na chwilę. Dawał iluzję, że wszystko jest prostsze, lżejsze, mniej bolesne. Ale ta ulga była krótkotrwała, a rachunek przychodził zawsze później – i był coraz wyższy.

Iluzja ludzi, iluzja relacji, iluzja życia

W uzależnieniu bardzo łatwo pomylić towarzystwo z bliskością. Były imprezy, byli ludzie, były śmiechy, kobiety, alkohol, papierosy, narkotyki. Z boku mogło to wyglądać jak życie pełne wrażeń. W środku było pusto. Relacje były powierzchowne, oparte na alkoholu i używkach. Rozmowy o niczym. Tematy z niczego. Zero prawdy, zero głębi, zero bezpieczeństwa.

Myślałem, że mam przyjaciół. Dziś wiem, że to byli tylko koledzy od kieliszka. Kiedy alkohol się kończył, kończyły się też te „relacje”. Nikt nie był zainteresowany tym, co naprawdę czuję, z czym się zmagam, jak bardzo jest mi źle. A ja sam nie potrafiłem o tym mówić. Wstydziłem się. Bałem się odrzucenia. Bałem się, że jeśli pokażę prawdę o sobie, zostanę sam jeszcze bardziej.

I tak rodziła się samotność w uzależnieniu – pośród ludzi, pośród śmiechu, pośród hałasu.

Samotność po alkoholu – cisza, która boli najbardziej

Najgorsza była samotność po alkoholu. Kiedy impreza się kończyła, kiedy ludzie znikali, kiedy zostawałem sam ze sobą i z konsekwencjami. Poranki po alkoholu to był koszmar. Szukanie kolejnego alkoholu, pożyczanie pieniędzy, kradzieże w sklepach, problemy z prawem. Totalne dno. Nie było refleksji, nie było zatrzymania. Była tylko jedna myśl: jak najszybciej znowu się napić, żeby nie czuć.

Nie pozwalałem sobie na trzeźwość. Nie pozwalałem, żeby promile zeszły z organizmu. Byłem cały czas podtruty. Cały czas uciekałem. Bałem się zostać sam ze sobą na trzeźwo, bo wiedziałem, że wtedy dopadnie mnie wszystko: długi, straty, wstyd, poczucie porażki, traumy z przeszłości. Alkohol był tarczą, która chroniła mnie przed rzeczywistością – ale jednocześnie powoli mnie zabijała.

Poczucie bycia nikim i zamknięte koło uzależnienia

W aktywnym uzależnieniu straciłem praktycznie wszystko. Pracę, stabilność, relacje, partnerkę, którą bardzo kochałem i szanowałem. Z rodziną kontakt był coraz słabszy, coraz bardziej powierzchowny. Nie miałem gdzie się zwrócić po pomoc. Czułem się gorszy, niepasujący, zbędny. To poczucie ciągnęło się za mną od dzieciństwa, gdzie brakowało mi akceptacji i miłości. Gdyby te fundamenty były inne, moje poczucie własnej wartości byłoby dużo wyższe. Dziś nie obwiniam już nikogo. Dziś wiem, że dorosły człowiek może odbudować swoją wartość, ale wtedy tego nie wiedziałem.

Problemy się nawarstwiały. Im gorzej było, tym więcej piłem. Im więcej piłem, tym gorzej się robiło. Koło się zamykało. Nie radziłem sobie z tu i teraz, więc zapijałem rzeczywistość. A zapijanie tylko pogłębiało problemy. To jest sedno alkoholizmu – nie ilość wypijanego alkoholu i nie jego rodzaj, ale funkcja, jaką alkohol pełni w życiu, czyli iluzoryczna ucieczka od cierpienia emocjonalnego.

„Jestem sam, ale przynajmniej mam alkohol” – największe kłamstwo

Pamiętam momenty, w których naprawdę czułem, że alkohol jest jedyną rzeczą, która jeszcze ze mną została. To było przerażające. Bałem się. Płakałem. Piłem, chociaż nie chciałem pić. Głód alkoholowy, obsesja picia, myśl, że bez alkoholu nie da się żyć – to wszystko było silniejsze ode mnie. Widziałem alkohol wszędzie. Wydawało mi się, że wszyscy piją. A prawda była taka, że to ja byłem zamknięty w świecie, w którym wszyscy pili, bo ja piłem non stop.

Hasło „jestem sam, ale przynajmniej mam alkohol” to kłamstwo, które uzależnienie sprzedaje bardzo skutecznie. Alkohol nie jest towarzyszem. Alkohol pogłębia samotność. Zabiera relacje, zdrowie, poczucie sensu. Zabiera wszystko, zostawiając człowieka samego z butelką i lękiem.

Dno, pomoc i pierwszy promień światła

Dlatego tak trudno wyjść z uzależnienia bez pomocy. Bez doświadczonych terapeutów, bez wsparcia, bez momentu, w którym człowiek dociera do swojego dna. Każdy ma inne dno. Dla jednego to utrata pracy, dla innego zdrowia, dla jeszcze innego relacji. Dno to moment, w którym nie da się już dłużej uciekać.

U mnie droga do trzeźwości była długa i pełna prób. Wiele razy próbłem wyjść z uzależnienia i wiele razy się nie udawało. Ale w końcu się udało. Dziś nie piję od sześciu lat i nie palę od siedmiu. I mówię to z ogromną pokorą. Bo trzeźwość to praca na całe życie. To nie jest medal ani nagroda. To jest codzienna decyzja.

Samotność w trzeźwieniu – inna, ale już nie zabójcza

Dziś też zdarzają mi się dni, w których czuję się samotny. Ale to jest zupełnie inna samotność. Dziś mogę wziąć telefon i zadzwonić do kolegi z terapii, do osoby ze wspólnoty AA, do przyjaciela, którego poznałem w trzeźwym życiu. Dziś nie jestem sam, nawet jeśli czuję się sam. To ogromna różnica.

W trzeźwieniu dzień po dniu przepracowywałem swoje traumy, dzieciństwo, demony. Uczyłem się regulować emocje, nazywać je, nie uciekać przed nimi. Budowałem nowe relacje, nowe życie, nowe poczucie własnej wartości. To nie przyszło szybko. To nie było łatwe. Ale było prawdziwe.

Dlaczego piszę ten tekst

Piszę to wszystko po to, żeby ktoś, kto dziś pije w samotności, wiedział, że nie jest zepsuty, nie jest słaby i nie jest stracony. Uzależnienie to problem emocjonalny, a nie moralny. I z tym problemem można pracować. Można się nauczyć żyć inaczej. Można odbudować siebie, nawet jeśli wszystko zostało stracone.

Jeśli dotarłeś do tego miejsca, to znaczy, że gdzieś w środku już wiesz, że problem nie leży w Twojej słabości, ale w emocjach, z którymi przez lata musiałeś radzić sobie sam, i że być może właśnie teraz jest moment, w którym zamiast kolejnej ucieczki możesz spróbować zrozumienia, wsparcia i dania sobie szansy na trzeźwe, prawdziwe życie.

Na koniec – coś ode mnie dla Was Sklep

Jeśli dotarłeś aż tutaj, to znaczy, że ten tekst w jakiś sposób Cię poruszył. Może odnajdujesz w nim kawałki siebie. Może dopiero zaczynasz zadawać sobie trudne pytania. A może jesteś już w procesie zmiany i potrzebujesz po prostu kolejnego kroku. Dlatego chcę powiedzieć wprost: powstał sklep Nowe Życie Bez Fajek ,w którym znajdziesz mojego e-booka „Wyrwij się z nałogu. Oddychaj. Żyj.” To nie jest poradnik pisany z perspektywy eksperta zza biurka. To materiał oparty na moim doświadczeniu, moich błędach i upadkach — realnym wychodzeniu z uzależnienia. Bez obiecywania cudów. Bez motywacyjnego bełkotu. Za to z konkretnymi wskazówkami, które mogą pomóc Ci ułożyć własną drogę. Ten e-book powstał, bo sam przez lata szukałem takich treści i ich nie znajdowałem. Jeśli dziś mogę skrócić komuś tę drogę choćby o jeden krok — warto było przejść wszystko, co opisałem powyżej. Jeśli czujesz, że to może być coś dla Ciebie — sprawdź e-book tutaj: https://nowezyciebezfajek.pl/produkt/wyrwij-sie-z-nalogu-oddychaj-zyj/ . Jeśli nie — zostań tu, czytaj bloga, wracaj i bierz to, co dla Ciebie pomocne.

nowezyciebezfajek.pl

Najważniejsze jest jedno: NIE MUSISZ PRZEZ TO PRZECHODZIĆ SAM

Sklep

———————————————————————————————————————————————————————————-
Chcesz rzucić palenie?
Zachęcam Cię do sięgnięcia po mój ebook, oczywiście bez presji:
„Wyrwij się z nałogu. Oddychaj. Żyj.”
Kup teraz

Jeśli chciałbyś odbyć ze mną konsultację, napisz na maila:
📧 kontakt@nowezyciebezfajek.pl

Nie zapomnij też dołączyć do mojego newslettera, aby być na bieżąco z nowościami na blogu:
Zapisz się tutaj